„Wakacyjny niezbędnik” – czyli jak „przetrwać” z dziećmi podczas wakacji, część 2

Druga część „wakacyjnego niezbędnika”, zupełnie niezamierzona, została zainspirowana życiem.

Wakacje z dziećmi

zwłaszcza w obliczu kończącego się okresu kilku miesięcy wspólnego bycia razem 24/h, mogą wydawać się być STRASZNĄ PERSPEKTYWĄ.

Moje wakacje pochłonięte są jeszcze przez pampersy, spacery, odpowiedzi na pytania „dlaczego?” u starszaków, a u malucha „co to?”. Dodatkowo kłótnie i wymówki „czemu znowu ja?”, „czy nie może ona?” itp. Nie jest to łatwy okres, bo emocje często chcą brać górę.

Zauważyłam jednak, że im bardziej ja luzuję i daję dzieciom swobodę, tym bardziej one chcą współpracować. Idą wtedy za prośbami, sugestiami, pytaniami, propozycjami, które ja mam dla nich. Im bardziej staram się korzystać z języka bliskości, tym łatwiej jest dojść do porozumienia.

„Wrzuć na luz, dzieci maja wakacje.” –  takie słowa usłyszałam kiedyś od mojego M. po tym, jak wyrzucałam swoje żale po ciężkim dniu z dziećmi.

Najpierw te słowa mnie obezwładniły, jak on może bronić „dzieci”, a nie pocieszać MNIE siedzącej z NIMI w domu? Jednak po chwili dotarło do mnie, że ma rację.

Dzieci podobnie jak my mają dość po kilku miesiącach nieustannej rutyny. Ciągłego bycia dopasowanym do ODGÓRNIE narzuconego schematu. Bo choć nie wiem jak będziemy się starać, TO MY decydujemy jak wygląda kilka pierwszych lat życia naszych dzieci. Wszystkie obowiązki związane z nauką, zajęciami dodatkowymi, zawodami, konkursami, olimpiadami, urodzinami, spotkaniami.

Narzucamy im jako dorośli, tempo życia dorosłych, a one są dziećmi, które mogą być przytłoczone mnogością oczekiwań w ciągu roku szkolnego i potrzebują zmiany.

 

By nasze WAKACJE stały się DO ZNIESIENIA musimy pozwolić naszym dzieciom ODEJŚĆ OD RUTYNY.

Nie musza się kłaść wcześnie, bo nie muszą wstawać wcześnie.

Pozwól się pobrudzić, bo to nie przyniesie im ośmieszenia, ale cudowną zabawę, którą zapamiętają do końca życia.

Mogą zobaczyć zachód słońca, aby móc o tym opowiedzieć przyjaciołom (nawet kosztem krótszego snu).

Mogą pojechać na długą i męczącą wycieczkę rowerowa, ponieważ to jest okazją na nowe przygody.

To dobrze, jeśli się przewrócą i rozbiją kolano, bo pokonanie bólu uczyni ich silniejszymi wobec dotkliwszych sytuacji.

Mogą prosić o wspólne domowe kino w piżamie, do którego przygotują popcorn w mikrofalówce.

Może nadmuchajcie razem basen na balkon, bądź do ogródka i broczyć w nim nogi choćby cały dzień.

Nie muszą ciągle czegoś robić, mają prawo nic nie robić, bo to może być ich formą odpoczynku, odreagowania ostatnich kilku miesięcy.

Oczywiście nie chodzi tutaj o zwolnienie z domowych obowiązków, bo te ma każdy zawsze, ale może dłuższy czas na ich wykonanie będzie formą odstępstwa od rutyny dnia codziennego?

Można by wymieniać takich „mogą” jeszcze wiele, ale przede wszystkim chodzi o to, byśmy MY RODZICE pozwolili DZIECIOM być DZIEĆMI. Zwłaszcza w czasie wakacji, które być może są jedynym momentem w ciągu roku, kiedy nasze dzieci mogą być w 100% sobą.

Wiem, że wielu rodziców musi mocno kombinować, żeby zorganizować wakacje dzieciom, zwłaszcza jeśli chodzi o opiekę, ale nie jest to przeszkodą, do ODEJŚCIA od RUTYNY i zaproponowania POZYTYWNEJ ADRENALINY.

Tylko w takich warunkach dziecko może być dzieckiem i nabrać sił na nadchodzące miesiące wysiłku i zmagań.

Tylko, czy MY chcemy podjąć takie wyzwanie? Decyzja należy do nas.

One Comment

  1. Milka said:

    Cała prawda…najtrudniej jest odejść od utartych schematów i włączyć ten ” luz”…

    22/07/2019
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *