Czy 5 są najważniejsze…?

Nowy rok szkolny już za chwilkę się rozpocznie, a z nim przychodzi kolejny etap także w naszej rodzinie, ponieważ już druga córa idzie do pierwszej klasy… Jest to ogromne wyzwanie… Szkoła dziś bardzo skutecznie (niestety) odstrasza od siebie uczniów. DLACZEGO??? Bo najważniejszy nie jest proces uczenia się, zdobywania nowych umiejętności, wysiłek włożony w wykonanie zadania, ale ważny jest EFEKT. Tylko on się liczy – ocena stanowi o uczniu – totalny absurd.

Staram się jak mogę, aby moje dzieci nie czuły na sobie piętna zdobywania OSIĄGÓW (kilka słów o OSIĄGACH znajdziesz tutaj), ale otoczenie skutecznie w tym przeszkadza. Jestem TOTALNYM ZWOLENNIKIEM oceniania KSZTAŁTUJĄCEGO, czyli jakiego? czyli mówiącego uczniom konkretnie co poszło dobrze, co trzeba doszlifować, a czego się ponownie pouczyć, ukierunkowanego na działanie, na zdobycie wiedzy, a nie wyniku.

Niestety ukierunkowanie na wynik często zachęca uczniów do postawy ZAKUĆ – ZDAĆ – ZAPOMNIEĆ, a przecież zupełnie nie o to chodzi.

Dodatkowo, my rodzice, płyniemy wraz z prądem i wracającemu ze szkoły dziecku zadajemy pytania: „Co dostałeś?”, albo komentujemy „no dobrze, że nie tróje”… A jakie ma znaczenie ocena? nie ma jeśli dziecko włożyło maksymalny wysiłek w wykonanie zadania, w naukę do sprawdzianu, czy przygotowanie plakatu… Co więcej powinno dostać informację co się komu podobało, a co powinno poprawić…

Niestety dzisiejszy świat (choć myślę, że częściej my rodzice) napędza wyścig szczurów, którego dzieciaki tak naprawdę nie cierpią i dlatego cierpią, dlatego się smucą kiedy muszą wracać do szkoły…

My rodzice, budujemy nastawienie naszych dzieci do szkoły i jeśli się postaramy (ale jak cała praca z dzieciakami, wymaga to dużego zaangażowania) możemy pomóc dziecku nauczyć się traktować szkołę jako miejsce, do którego po wakacjach idzie z radością, a nie ze smutkiem. Możemy je przygotować na powrót do szkoły i sprawić by był on inny niż poprzednie…

Jak tego dokonać?

Rozmawiać – już przed rozpoczęciem roku, lub na samym jego początku, warto usiąść i porozmawiać, wyjaśniając, że zależy nam na tym, by nasze dziecko zdobyło wiedzę i jesteśmy gotowi mu w tym pomóc (myślę, że to jest kluczowe, ponieważ wiele dzieci czuję się w szkolnych problemach samotne, a nie ważne ile ma lat na pewno potrzebuje na swój sposób wsparcia, które powinno od nas otrzymać), dlatego obiecując swoje zaangażowanie prosimy o zaangażowanie z jego strony.

Być obok –  nasze dziecko powinno wiedzieć, że jesteśmy zawsze blisko i z otwartymi ramionami, zwłaszcza w sytuacjach trudnych, nieprzewidywalnych, przyjmiemy je ze wsparciem, a nie z poniżeniem.

Stosując zasadę „Działaj i nie bój się” – powtarzaj dziecku, aby działało nawet jeśli ma wątpliwości, ponieważ tylko dzięki temu będzie miało siłę do dalszego wysiłku i refleksji w przyszłości.

Wytrwałość, pracowitość i systematyczność – zapewnij, że pracowitość się opłaca bez względu na efekt, ale ze względu na działanie, i że będziesz je wspierać w systematycznym przygotowaniu i w wytrwałym wypełnianiu obowiązków ucznia.

Akceptować – TWOJE dziecko musi wiedzieć, że je kochasz i akceptujesz bez względu na jego osiągnięcia ( nie ma przestrzeni na strach przed rodzicem z powodu złej oceny, ponieważ burzy to wszystkie wyższe punkty, a przede wszystkim dziecko obciążone piętnem OSIĄGÓW jest pełne niepewności, frustracji, rozgoryczenia, złości, zmęczenia itp. – musisz odpowiedzieć sobie na pytanie czy chcesz, aby to były podstawowe emocje towarzyszące TWOJEMU DZIECKU podczas kontaktu ze szkołą?).

Jeśli spróbujemy zadziałać według tych punktów może udać nam się zmienić nastawienie naszych dzieci do szkoły, lub tym dopiero rozpoczynającym naukę tak ukierunkować działanie i zaangażowanie w szkole, że najważniejszym toczonym pojedynkiem będzie ten z samym sobą, co jest najistotniejsze (chodzi o pokonywanie swoich barier, wypełnianie swoich przestrzeni umysłowych wiedzą, a nie walka o pozycję w grupie)…

Tylko taka postawa może przyczynić się do radości z wyzwań, jakie niesie ze sobą rozpoczynający się rok szkolny. I tylko od nas zależy czy chcemy trochę zrezygnować z siebie i oddać dziecku…

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *