Dlaczego warto ładować akumulatory…?

Przychodzą takie dni, kiedy siadam wieczorem w kącie przy swoim łóżku i każda część mojego ciała sygnalizuje, że uległa rozładowaniu, tak jakby ktoś wyjął akumulator…

Potem czuję, że jakakolwiek aktywność jest próbą uruchomienia pojazdu bez jednej z jego elementarnych części…

Zmęczenie jest tak ogromne, że wyłącza zasilanie i jedynym, co mogę zrobić to podłączyć akumulator do ładowania…

Nie zawsze wymagany jest sen, czasem niezbędny jest wolny wieczór… zakupy… chwila z mężem… piwo z koleżanką/kami… rozmowa inna niż „nie rób tak”, „sprawiasz jej przykrość, kiedy używasz tych słów…”, „proszę zostaw”, „to jest do obiadu”, czy „gugiga”…

To moment, w którym czuję, że muszę zrobić „coś”, dzięki czemu nie będę niszczyć tych, na których mi zależy, tych którzy są mi tak bliscy…

To moment kiedy czuję, że poczucie winy związane z niewłaściwymi, zdecydowanie zbyt mocnymi, nieadekwatnymi, reakcjami na zachowania dzieci, czy M., przenika już całą mnie i dłużej tak nie pociągnę…

To moment, kiedy staję przed „wyzwaniem” zadbaj o siebie… realizacja tego wyzwania staje się jednocześnie ochroną i podporą dla moich bliskich…

Takie momenty to NIE WSTYD, to naturalna obrona organizmu, przed PRZEGRZANIEM. Tak jak zbyt długo pracujący komputer wyłącza się sam, żeby „odpocząć”, tak mój (być może także Twój) organizm miewa takie momenty, że poziom przepracowania sięga zenitu i potrzebuje się wyłączyć…

Wiem jedno, kochając moich bliskich nie mogę tego lekceważyć, ponieważ lawina przykrości związana z moją złą kondycja jest tak ogromna, że nie warto jej rozpędzać, ale uciąć już kiedy tylko czuję, że może nadejść.

Mogą pojawiać się w nas, mamach na etacie MAMA, wątpliwości, czy mnie taki RESET PRZYSŁUGUJE?, czy ja mogę oczekiwać od moich bliskich PRZESTRZENI TYLKO DLA MNIE?, czy na pewno będąc w domu z dziećmi MAM PRAWO do ODPOCZYNKU BEZ DZIECI?…

Jedna jest tylko odpowiedź: TAK!!!!

Jeśli ktoś tego nie rozumie, to zapewne nigdy nie spędził z dziećmi więcej niż kilka godzin w domowym zaciszu (które nie oszukujmy się, rzadko bywa zaciszem). Taka przestrzeń jest niezbędna, aby mogły rozwijać się relacje w rodzinie, aby nie było wzajemnego obciążania złością, rozgoryczeniem, smutkiem, zniechęceniem itd…

Niektórzy uważają, że przecież to mężczyzna pracuje i jemu należy się odpoczynek, a kobieta „siedzi” w domu…

To „SIEDZI” powinno być wzięte w ogromny cudzysłów, ponieważ zajmowanie się dziećmi i domem na co dzień, ma niewiele wspólnego z siedzeniem. Czasem mam wrażenie, że każdego dnia biorę udział w maratonie z dodatkowym obciążeniem (maluchem na ręku/brzuchu w nosidle) i co gorsza METY nie widać na horyzoncie…

W sytuacji rozładowanego akumulatora, a nawet dużo wcześniej, by nie doprowadzać do całkowitego rozładowania, MAM PRAWO ODPOCZĄĆ, JA i ON… Nie ma równych i równiejszych w tej kwestii… Często o tym zapominam i niestety „rozładowany akumulator” to stan, który przypomina mi, że czas odpocząć…

Dlatego dziś zamierzam się ZRESETOWAĆ i PODŁĄCZYĆ DO ŁADOWANIA!!!

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *