„Tak, czytam”- co zrobić, żeby zarazić dzieci czytelnictwem? Cz.1

Czytelnictwo to trudny temat… W Polsce zaledwie 40% społeczeństwa czyta jedną książkę rocznie. Co dziesiąty Polak czyta 7 książek rocznie, co wydaje się powiewać optymizmem, jednak niestety dotyczy to grupy czytających. Natomiast pesymizm niesie ze sobą informacja, że 19 MILIONÓW OSÓB W POLSCE, PO PRZEKROCZENIU 15 ROKU ŻYCIA NIE PRZECZYTAŁO NAWET KILKU STRON.

„Przykład idzie z góry…” – to stwierdzenie bardzo mocno wpisuje się w rozwój czytelnictwa wśród dzieci.

Jeśli ja dorosły nie poświęcam czasu na KONTAKT Z KSIĄŻKĄ to trudno będzie mi zachęcić moje dziecko do zawarcia „relacji z książką”.

Jeśli ja dorosły, spędzam więcej czasu przed telewizorem, komputerem, z telefonem, aniżeli z książką, trudno będzie mi wzbudzić w dzieciach chęć „spożytkowania” czasu na kontakt z nią.

Jeśli ja dorosły nie mam w zwyczaju wieczorem, choć pół godziny poczytać, moje dziecko też nie będzie miało na to ochoty, ba, może nawet nie myśleć, że jest taka opcja jak CZYTANIE, a nie np. słuchanie z nośnika.

Postawy kształtują się bardzo wcześnie i my rodzice jesteśmy odpowiedzialni za to, jakie postawy (w tym wypadku wobec czytania książek), będą prezentować nasze dzieci.

Postawy możemy kształtować już nawet w łonie matki. Zdarzyło się kiedyś w moim życiu popełnić na ten temat pracę magisterską, że można pomagać rozwojowi dziecka, a nawet wychowywać je już w łonie matki. Wiele badań naukowych (głównie amerykańskich i brytyjskich) potwierdza tezę, że zachowania, ustosunkowanie, cała biochemia organizmu matki ma ogromny wpływ na dziecko już w okresie prenatalnym. Co więcej, ojciec również odgrywa znaczącą rolę, ponieważ on jest jak gdyby „czynnikiem zewnętrznym”, którego dziecko nie czuje „NON STOP”. Jest kimś dochodzącym, kogo obecność jest bardzo ważna. Dziecko nie czuje w tym okresie tylko naszego emocjonalnego ustosunkowania do niego, które ojciec może wyrażać sposobem głaskania, przytulania, ale czuje również naszą radość z przebywania i prowadzenia „rozmów do brzucha” (w którym ukryty jest mały człowiek).

Nie wiem czy wiesz, ale może nigdy się nad tym nie zastanawiałeś, że dziecko już w łonie matki słyszy dźwięki – odbiera je od przełomu I i II trymestru…

Niegdyś sądzono, że dziecko „ukryte” w łonie jest w stanie snu, jednak po przeprowadzeniu szeregu badań naukowych, zaczęto rozpowszechniać informację na temat tego, że dziecko w łonie matki słyszy dźwięki.

Możesz się zdziwić, ale co to ma do czytelnictwa, jednak ma bardzo wiele… Bowiem są na świecie ludzie (i ja także do nich należę), którzy uważają, że wdrażać do czytelnictwa możemy jeszcze zanim  dziecko się narodzi. Oczywiście potrzebujemy do tego odmiennych metod, bo te które próbujemy stosować później nie są „zastosowalne” w okresie prenatalnym życia dziecka. Jednak możemy korzystać z tego co dostępne, co nie jest w żadnym stopniu skomplikowane.

Kiedy oczekiwaliśmy z moim M. na pierwsze dziecko wiele  rozmawialiśmy na temat tego, co możemy mu dać już podczas jego przebywania w brzuchu. Byłam wtedy świeżo po napisaniu pracy magisterskiej więc miałam zaplecze pomysłów… Jednym z nich było CZYTANIE NA DOBRANOC. Każdego wieczora mój M. kładł się obok „dziecka w brzuchu” i czytał. Co czytał? Zaprezentowanego w nagłówku postu  „WRÓBELKA ELEMELKA”. Może się to wydawać bez sensu, jednak już po kilku dniach czytania zauważaliśmy, że nasza córka uspokaja się podczas czytania, natomiast zdecydowanie aktywniejsza robi się po jego zakończeniu… Dokładnie tak, jakby „z zaciekawieniem” słuchała czytanych opowiadań. Co więcej, po urodzeniu ta książka uspokajała ją już od 2/3 miesiąca życia, jednak tylko czytana przez tatę.

DLACZEGO? Prawdopodobnie dlatego, że zapamiętała jego głos w okresie prenatalnym. Barwa głosu, ton, melodyka czytanego tekstu, długość zdań, akcentowanie, to wszystko przyczynia się do odbioru czytanego tekstu i do zapamiętywania go.

Dziecko uczy się od początku życia, moim zdaniem już od początku życia prenatalnego. Dowodem na to jest rozpoznawanie matki po zapachu, albo uspokajanie się przy dźwiękach jej mowy (jakoś przecież musiało zapamiętać ten zapach, czy sposób w jaki mówi, aby móc go rozpoznać?).

Dlatego, jeśli spróbujemy zadziałać czytając książkę „dziecku już w brzuchu”, możemy spodziewać się jakiegoś zainteresowania czytaniem.

Idąc dalej tym torem, nie możemy „zaznaczyć” momentu w którym już powinniśmy czytać, a kiedy jeszcze nie warto. ZAWSZE WARTO CZYTAĆ i wzbudzać zainteresowanie książkami.

Na początku to zainteresowanie jest bardziej smakowe, bo niemowlęta uwielbiają próbować książki, jednak w tym czasie możemy im opowiadać o tym co „próbują”. Wymyślać historię z obrazkami przedstawionymi na stronach „próbowanej” książki, bądź czytając inną. To na prawdę przynosi efekt!

Nie umiem podać innych przykładów jak z WŁASNEGO PODWÓRKA.

Duża ilość opowiedzianych bajek na podstawie książek, takich jak zaproponowana przez Wydawnictwo TEKTURKA seria „DOBRA KSIĄŻECZKA” (zdjęcie poniżej, a klikając tutaj możecie obejrzeć je w sklepie wydawnictwa), powodują że dziecko zapamiętuje opowiadane historie i posyła je dalej. U mnie starszaki opowiadają zasłyszane historyjki maluchom, wykorzystując właśnie takie obrazkowe książeczki.

Możemy też uczyć dziecko emocji i tego jak zmienia się twarz podczas ich przeżywania. Tutaj także pomocne jest wydawnictwo TEKTURKA i książeczki o twarzach. Nie jest prawdą, że to strata czasu kiedy dziecko ma kilka miesięcy bo nic nie rozumie. Dziecko zapamiętuje i rozpoznaje wiele więcej niż nam się wydaje, ale niewątpliwie musimy w to uwierzyć i przyjąć, aby móc „bawić się książką” z naszymi maluchami.

I jeszcze bardzo ważna kwestia. Jeśli kontakt z książką zaczniemy wdrażać w życiu dziecka jak najwcześniej możemy liczyć, że szybciej zacznie mówić, a jego słownik będzie bogatszy. I tu z pomocą przychodzą fantastyczne pozycje książkowe o PUCIU. Stworzone przede wszystkim dla usprawniania, wspomagania, rozwoju mowy u dzieciaków. Ciekawe pomysły, przepiękne i niebanalne ilustracje uważam za wystarczająca zachętę do sprawienia takiego prezentu dla malucha, choćby tutaj.

Jestem z tych, co najczęściej w prezencie kupują właśnie książkę, bo to prezent odpowiedni dla każdego dziecka. I uwielbiam, kiedy moje dzieci dostając w prezencie, choćby urodzinowym, właśnie książkę. Czesto cieszą się przy tym, jakby trzymały najnowszy zestaw klocków, wąchają ją i po cichu szepczą, że nie mogą się już doczekać kiedy będą ją czytać.

Książka od początku życia powinna towarzyszyć dziecku i na każdym etapie jego rozwoju będzie tylko pomagać, ale o kolejnych etapach w kolejnych postach na temat czytelnictwa.

Już teraz zapraszam.

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *