Problem „kanaperki”- jak sobie z nim poradzić?

Wielu mawia, że śniadanie jest podstawowym posiłkiem w ciągu dnia. Jeśli jest odpowiednio zbilansowane  dodaje energii na wiele godzin.

Nie wiem jak jest u Was, ale w naszym domu tylko najstarsza córka nie ma problemu ze śniadaniami. Pozostałe niestety mają ogromne wymagania i najczęściej kończy się na niewielkiej ilości zjedzonej kanapki, czy po prostu wypitym ciepłym mleku.

Nie stanowi to jednak problemu do momentu kiedy dziecko jest w domu, albo chodzi do przedszkola, bo zawsze godzinę później w przedszkolu ma drugie śniadanie zapewnione, a w domu może zostać zachęcone do ponownej próby zmierzenia się z porannym posiłkiem.

Problem natomiast zaczyna się, kiedy dzieci idą do szkoły. Jaki problem? Problem jak ja to nazywam „pełnej kanaperki”, czyli drugie śniadanie idzie do szkoły wraz z dzieckiem i z nim wraca do domu…

Niestety poza codziennymi zachętami i prośbami, popartymi wyjaśnieniami, dlaczego śniadanie jest tak ważne, nie widzę innego sposobu do rozwiązania tego problemu. Zauważyłam jednak, że przygotowując śniadanie wraz z uczniakami, pytając je na co mają dziś ochotę i przygotowując rzeczywiście to, o co poprosiły śniadanie znika niemal w całości. Może to jest właśnie rozwiązanie zaistniałego problemu „pełnej kanaperki” ???

Niestety niejednokrotnie okazywało się, że przyczyną „pełnej kanaperki” było śmieciowe jedzenie. Dzieciaki, choć nie powinny, mają do takowego dostęp w szkolnym sklepiku, gdzie roi się od słodyczy, ale trudno dostać bułkę, bo szybko się kończą, albo koleżanki i koledzy wymieniają się na pomidorki, czy jabłka zapakowane w domu, bo sami mają tylko słodycze.

To co u nas się sprawdza i dziewczyny najczęściej wybierają na drugie śniadanie to kanapka z pełnoziarnistego pieczywa, jabłko/banan, lub owoc sezonowy, paluszek serowy i płatki kukurydziane do pochrupania. Jeśli mamy właśnie dzień słodyczowy (bo u nas w domu tylko środa i weekend to dzień ze słodyczami) to dorzucam im ciasteczka zbożowe, albo jakąś własnej roboty babeczkę.

Zauważyłam też, że dla dzieci czasami ma znaczenie to, jak zapakowane jest ich drugie śniadanie do szkoły.

Po pierwsze, warto zadbać o specjalny pojemnik na drugie śniadanie. Jest ich na rynku wiele, ja osobiście bardzo lubię firmę SISTEMA. Kanaperki tej firmy nie są w przystępnej cenie, zbyt duże gabarytowo, a pojemne na tyle, że śniadanie + przekąska spokojnie się do niej mieści.

Po drugie, często dla dzieciaków ważny jest sposób, w jaki zapakowane mają śniadanie do kanaperki. Możemy się na to denerwować, ale kto z nas dorosłych nie ma ulubionej potrawy, której nigdy nie jadł i nie zje z marchewką z groszkiem, natomiast uwielbia z sałatą? Podobnie jest u dzieci, tylko z drugim śniadaniem.

I znowu posłużę się przykładem z domowego podwórka. Moja najstarsza nie znosi kiedy owoce dotykają kanapki, albo gdy paluszek serowy jest już rozpakowany i włożony do kanaperki, woli otworzyć go w szkole. Kiedy po kilku dniach przyniesionych śniadań wyjaśniła nam o co chodzi, znaleźliśmy rozwiązanie i kanapka wskakuje dodatkowo w folię, a kanaperka wraca pusta.

Po trzecie, musimy mierzyć siły na zamiary. Złapałam się kiedyś na tym, że pakowałam dziecku tyle jedzenia do szkoły, co dla siebie do pracy w czasie ciąży. Ale dziecko, które dodatkowo spożywa w szkole obiad nie potrzebuje tyle jedzenia, co zrozumiałam dopiero po kilku rozmowach z córką i po tym jak przyniosła niedokończone drugie śniadanie. Uczymy się przez cały czas.

 

Jedzenie, jest bardzo istotne dla rozwoju dziecka, jednak NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ, próbujmy kompromisów, a kanaperki będą wracały puste.

Jeśli macie swoje sprawdzone sposoby na PUSTE KANAPERKI zapraszam do kontaktu.

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *