Jak „nauczyć dziecko spać we własnym łóżku”?

Zasypianie dziecka to temat ostatnio gorący w wielu matczynych rozmowach, które miałam okazję prowadzić. Zainspirowały mnie one do refleksji nad tym, czy w ogóle istnieje coś takiego jak „uczenie samodzielnego spania, zasypiania dziecka”.

Miałam mętlik w głowie, ponieważ jedni głośno mówią o tym, że jeśli dziecko potrzebuje powinno móc spać przy rodzicach tak długo, jak tylko chce.

Inni wyrażają swoją dezaprobatę dla takiego stanu rzeczy i mówią o wadze posiadania własnego miejsca w domu, pewnego rodzaju „kącika dla siebie”, który powinien być w domu zaplanowany, jeszcze zanim dziecko się urodzi, by już zaczął się proces budowania jego odrębności.

Jeszcze inni uważają, że dziecko powinno mieć swój pokój od początku i płacze, czy nie płacze, kiedy przychodzi pora, powinno być wkładane do łóżeczka i jak się wypłacze to zaśnie.

Ten mętlik zaprowadził mnie do kilku ciekawych artykułów, fragmentów książek i upewnił w przekonaniu, które już od dawna było we mnie i towarzyszyło nam odkąd rozpoczęliśmy przygodę z rodzicielstwem.

Dziecko od początku istnienia potrzebuje kontaktu fizycznego z rodzicami, ponieważ nie zna innej rzeczywistości. Przez kilka miesięcy swojego prenatalnego rozwoju było w „ciągłym dotyku” z matką i dlatego, po narodzeniu tylko kontakt fizyczny daje mu prawdziwe poczucie bezpieczeństwa. Wszelkie „pseudo-mądrości” o możliwości przyzwyczajenia dziecka do nadmiernego przytulania, noszenia, głaskania, bujania, są bezsensowne, ponieważ ONO NIE ZNA INNEGO ŚWIATA. Dla nowo-narodzonego dziecka nie ma bezpieczniejszego miejsca, jak ciepłe i czułe ramiona matki, czy ojca.

Przyzwyczaić natomiast możemy do niepewności, strachu, braku poczucia bezpieczeństwa, kiedy będziemy na siłę próbowali wprowadzić w życie „coś”, co dla tego konkretnego małego człowieka nie ma racji bytu. Owszem zgadzam się z tym, że są małe dzieci, które wolą zasypiać same, nie potrzebują tak częstego bujania, przytulania, potrzebują natomiast swojej przestrzeni (Moja trzeciorodna córka tak miała… potrafiliśmy ja nosić jakiś czas próbując uśpić, a ona płakała i nie wiedzieliśmy o co chodzi. Dopiero kiedy odłożyliśmy ją do łóżeczka, momentalnie zasnęła i tak już zasypiała w łóżeczku, po kilku minutach wcześniejszego przytulania). Jednak większość dzieci potrzebuje bliskości i NIE JEST to w żaden sposób dla nich SZKODLIWE, ale jest męczące dla rodziców i z tym zgadzam się w 100%, zwłaszcza że jesteśmy z moim M. nadal na tym etapie.

Zasypianie to taka umiejętność, której nie musimy uczyć dzieci, natomiast powinniśmy im pokazać, że warto w pewnym momencie powiedzieć stop, teraz się wyciszamy, uspokajamy, bo zbliża się czas odpoczynku.

Starałam się zawsze mówić o tym moim dziewuchom, od samego początku ich bycia z nami. Moja najmłodsza córka, choć jeszcze może się wydawać, że niewiele rozumie, bo ma niespełna rok, bierze z nami udział w tym całym wieczornym ceremoniale. Chowaniu zabawek, wyłączaniu muzyki, szykowaniu piżamy, łóżka, przygotowywaniu kolacji, słucha, obserwuje i widzę, że chce by jej opowiadać o tym, co się teraz dzieje. Jest już wprowadzona w rytuały i przychodzi wieczorem moment, kiedy wyraźnie daje znać, że: „baterie rozładowane potrzebuje waszej pomocy, żeby je naładować”.

Jeśli obawiasz się, że pójście dziecka spać musi wiązać się z krzykiem, trudem, powtarzaniem wiele razy tego samego, to chce Ci powiedzieć, że tak może być, ale nie musi, jeśli zaproponujesz dziecku już godzinę przed spaniem CODZIENNE RYTUAŁY, które przygotują je do odpoczynku.

Kolejna ważna rzecz to nasze nastawienie na zasypianie. Mam za sobą doświadczenia takich wieczorów, kiedy bardzo spieszyłam się i zależało mi na czasie, aby dzieci poszły spać jak najszybciej, bo miałam jeszcze ogrom pracy. Nerwowo poganiałam je, prosiłam o szybsze jedzenie, sprzątanie, mycie, bo wisiało nade mną widmo kilku godzin pracy. Jednak nic to nie dawało.

Dlaczego? Bo dzieci jak gąbka chłonęły mój nastrój, nerwowość, pośpiech, niepewność, a takie emocje nie stanowią wsparcia dla procesu przygotowania do spania, natomiast doskonale go zaburzają. I wszystko zamiast trwać krócej, trwało dłużej, a ja z małej frustracji przechodziłam w coraz większą. Ważne jest by CHCIEĆ i DZIELIĆ się ROLAMI. Dzisiaj ja mam więcej pracy, więc od razu siadam, a Ty na spokojnie przygotuj dzieciaki, jutro ja mając mniej pracy ogarnę dzieciaki, a Ty przygotuj co masz przygotować. Bez frustracji, sprawnie i w atmosferze usypiającej. Warto na koniec, przed zaśnięciem, choć chwilę spędzić wspólnie na czytaniu, przytulaniu, modlitwie, żeby dzieci czuły, że wszyscy są, tylko czasami potrzebne jest dzielenie się zadaniami.

Trzeci, ostatni element bardzo potrzebny do poukładaniu „dziecięcego zasypiania” jest ŁÓŻKO. O co chodzi? O to, że każdy w rodzinie powinien je mieć, je czyli ŁÓŻKO. To jest miejsce, które jako „swoje” odbiera już niemowlę. Jeśli po zaśnięciu malucha odłożysz do łóżeczka i będziesz się starać robić to, jak najczęściej, maluch przyzwyczai się do faktu posiadania swojego, odrębnego łóżka. To jest dziecięce miejsce odpoczynku, które powinniśmy starać się pokazywać dziecku od początku. Oczywiście jasne jest, że trudno noworodka przekładać do łóżeczka po każdym karmieniu, zwłaszcza jeśli ich częstotliwość jest duża (mnie sił na taki hardcore wystarczyło tylko przy pierwszym dziecku), jednak już dwu, trzymiesięczne niemowlę można próbować do tego przyzwyczajać, bo czasami dziecko właśnie dlatego wielokrotnie budzi się w nocy, czuje, że nie jest u siebie, że potrzebuje przestrzeni do oddychania i przez to denerwuje się, a w konsekwencji budzi (ja tego doświadczyłam z moją czwartorodną, która mając trzy miesiące budziła się i dosłownie „wisiała na piersi” non stop. Nie wiedzieliśmy co robić i zaczęliśmy próbować odkładać ją do łóżeczka, co pozwoliło jej i nam budzić się co trzy godziny i dodało nieco komfortu podczas odpoczynku :]). Łóżeczko może okazać się wówczas najlepszym lekarstwem na bardzo trudne noce.

ŁÓŻKO u niemowlaka ma znaczenie, jednak u kilkulatka ma ogromne znacznie. Ponownie pojawia się pytanie DLACZEGO? Ponieważ zdarzają się domy, w których z powodu „zasiedzenia”, a dokładniej chyba „zależenia” dzieci śpią z rodzicami do 6/7 roku życia (a może nawet dłużej).

Możesz łatwo uniknąć takiej sytuacji, jednak wymaga to pewnego PLANU i KONSEKWENCJI.

PO pierwsze: kup łóżko. Już półtorej roczniak, może mieć swoje łóżko tylko z bocznymi barierkami, ponieważ zna sytuacje schodzenia i wchodzenia na różne przedmioty, ba potrafi sobie nawet z nimi poradzić. Dlatego dzięki barierkom nie spadnie w nocy, a kiedy się obudzi będzie potrafił wstać i przydreptać do rodziców.

PO drugie: zareklamuj łóżko. Pokaż swojemu maluchowi, że posiadanie takiego łóżka jest fantastyczne i w dodatku tak jak mama i tata, będzie mógł samodzielnie spać. TO dla dzieci jest mega wyróżnienie i zastosowane w odpowiednim momencie naprawdę działa.

PO trzecie: znajdź przyjaciela. Pokaż maluchowi, że będzie zawsze obok niego jego ulubiony MIŚ, poduszka, kocyk, pieluszka, „ktoś/coś” co ma wielkie znaczenie dla niego, a jeśli jeszcze nie ma takiego przedmiotu warto wspólnie znaleźć PRZYJACIELA, który będzie obok w czasie odpoczynku.

PO czwarte: zapewnij, że jesteś tuż obok. Ważne jest, żeby dziecko zobaczyło, że ta sytuacja ma tylko same plusy i daje mu wiele samodzielności, niezależności, a Ty jesteś tuż za ścianą gotowa na wsparcie zawsze.

PO piąte: konsekwencja. Kiedy zdecydujesz się na ten krok oddzielnego łóżka musicie być konsekwentni RAZEM. Odprowadzać dziecko kiedy wstanie w nocy, głaskać, przytulać i czekać aż zaśnie ponownie, a szybko zauważycie efekt. Niestety każde odstępstwo, będzie wszystko prowadziło znów na początek drogi, co stanie się zdecydowanie bardziej męczące.

Pamiętaj, to tylko może strasznie brzmieć, a w rzeczywistości układa w rodzinie wiele spraw i pomaga. ŁÓŻKO, RYTUAŁY, NASTRÓJ/NASTAWIENIE leżą u podstaw „dziecięcego zasypiania”. Dla rodziców to czasem nie lada wyzwania, ale zapewniam, że warto.

POWODZENIA!!!

 

Jeśli jakieś treści Cię zainspirowały będzie super jeśli pozostawisz komentarzowy ślad. Zapraszam.

 

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *