„NIE z miłości” – lektura obowiązkowa.

Jednym z najtrudniejszych elementów mojego rodzicielstwa jest WYZNACZANIE GRANIC. Należę do osób, których granice są dość wyraźnie zaznaczone. Nie lubię, kiedy ktoś wkracza do mojej tak zwanej „strefy komfortu” i depcze ją swoimi buciorami. Nie jest trudno też zauważyć, kiedy moje granice zostają przekroczone, ponieważ łatwo się wkurzam i „głośno” (choć czasem wystarczy spojrzenie) daję o tym znać. Jednak jest wiele sytuacji w relacjach z dziećmi, kiedy pomimo że pewne ich zachowania przekraczają moje granice, nie umiem powiedzieć NIE i przynosi mi to wiele trudnych emocji, frustracji. Nie pozwala na budowanie relacji prawdziwych, opartych na szczerości. Kilka trudnych momentów zainspirowało mnie do poszukiwania jakichś rozwiązań, pomysłów na zmiany.

Często jako inspiracje pojawiały się pozycje Jespera Juula, jednak długo wzbraniałam się przed tymi książkami. Myślę, że wiązało się to z faktem wielu całkiem rozbieżnych opinii jego czytelników na temat treści książek, a nawet poglądów. Nadeszła jednak chwila, kiedy do moich dłoni trafiła jedna z pozycji napisanych przez tego autora i NIE żałuję. Odsunęłam opinie innych i wzięłam się za budowanie swojej, opartej na lekturze. Zdecydowanie muszę powiedzieć „szkoda, że dopiero teraz”.

„Nie z miłości”, bo o tej książce mowa, to według mnie „lektura obowiązkowa” dla każdego rodzica. Wypełniona wieloma słowami wsparcia, wskazówek, propozycji i uświadamiająca, że „NIE” wcale nie szkodzi, ale wzmacnia nasze dzieci.

Sztuka szukania kompromisu pomiędzy TAK i NIE w naszym rodzicielstwie, jest niezwykle trudna. Często bowiem ze zmęczenia, ze zniechęcenia, albo  po prostu z „lenistwa” mówimy TAK. Chcemy mieć „święty spokój”, brak pytań, problem z głowy i zgadzamy się na rzeczy, które nierzadko przekraczają granice naszego Ja. Tak naprawdę nikomu nie pozwolilibyśmy przekroczyć tych granic, ale dziecku pozwalamy, właśnie dlatego, że najczęściej chcemy mieć to z głowy. Czasem trudno jest powiedzieć NIE, ponieważ wiąże się ono z wzięciem znacznie większej odpowiedzialności niż zgoda.

„Dużo trudniej mówić NIE i dlatego jest w nim więcej miłości, bo wymaga więcej roztropności, zaangażowania, szczerości i odwagi.”

Kiedy jednak zbyt często pozwalamy na TAK, a powinniśmy powiedzieć NIE, nasze dzieci tracą sytuacje do rozwoju, nie mają możliwości doświadczyć, że nie zawsze możemy mieć to czego chcemy, że czasem musimy spróbować inaczej, czasem musimy zaczekać.

Mówienie NIE i konfrontacja z odmową, ze sprzeciwem, stanowi podstawę wychowania świadomych i silnych dzieci, które będą potrafiły pokonywać rzucone pod ich stopy kłody. Będą mieć odwagę bronić siebie i swoich poglądów, dzięki samoświadomości.

Autor „NIE z miłości”  zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt wyznaczania granic i dbania o ich przestrzeganie – o mnie samego. Ale o co w tym chodzi?

Jeśli nie będziemy znajdować przestrzeni na bycie z samym sobą, na „mówienie NIE” potrzebom innych i „mówienie TAK” na moje potrzeby, będzie nam trudno wychodzić naprzeciw potrzebom naszych dzieci. Kiedy moje potrzeby są długo odkładane na bok i niezaspakajane, rośnie we mnie frustracja, niechęć, złość, rozgoryczenie, zdenerwowanie. W takim wachlarzu emocji trudno jest mi z akceptacją i zrozumieniem podejść do potrzeb innych, czasem nawet trudno je zauważyć. Dlatego niezbędna jest przestrzeń dla mnie i dla moich potrzeb, nie tylko w relacjach z dziećmi, ale także w relacjach z mężem/żoną.

Powiedzenie NIE codziennemu rytuałowi długiego wieczornego głaskania dzieci, na rzecz czasu spędzonego ze współmałżonkiem, nie czyni im krzywdy, przeciwnie przyczynia się do wzmocnienia relacji małżeńskich i relacji z dzieckiem, które musi zaczekać na głaskanie do kolejnego wieczoru.

Powiedzenie NIE zabawie w chowanego, właśnie w tym momencie, na rzecz spokojnie wypitej, ciepłej kawy i chwili relaksu przy muzyce, to nie egoizm, ale zbieranie sił na odpowiadanie dziecięcym potrzebom podczas całego wieczoru.

Powiedzenie NIE wychodnemu współmałżonka, na rzecz spotkania z przyjaciółką, zakupów, czy pójścia do kina, to nie myślenie tylko o sobie, ale dbanie o higienę psychiczną, która pomaga dobrze nastrajać się na kolejny „rutynowy” dzień.

Kochanie dzieci to nie ULEGANIE i ZGODA na każdą prośbę, ale dbanie o relacje, więc tym samym stawianie granic. GRANICE są NIEZBĘDNE do kształtowania mądrych, odważnych ludzi, którzy będą przekazywać takie podejście dalej.

„NIE z miłości” to doskonała pozycja dla osób, które potrzebują inspiracji, podniesienia, wsparcia, bo cały świat krzyczy, żeby się zgodzić, żeby nieustannie podążać za potrzebami dziecka i pomagać mu je realizować, żeby dawać z siebie wszystko i nie narzekać, bo czym Ty się męczysz siedząc w domu, ale bez dbania o GRANICE temu wszystkiemu będzie towarzyszyć tylko rozgoryczenie i frustracja. Zadbaj o swoją przestrzeń.

Zachęcam do lektury, bo WARTO.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *