Jak przetrwać „przymusowy urlop” w domu?

Kiedy ten dzień się rozpoczynał, nawet do głowy mi nie przychodziło, że może stanąć przede mną perspektywa najbliższych dwóch tygodni w gronie całej dziatwy. Jednak jeszcze rok, dwa temu, taka perspektywa napawała mnie lękiem. Jak można przetrwać pod jednym dachem z kilkoma zupełnie innymi od siebie mikroświatami, bez możliwości wyjazdu „poza teren obozowiska”? Wszystko na szczęście ewaluuje i moje doświadczenie takich przymusowych urlopów w domu z dzieckiem także. I na tej podstawie chce Wam podsunąć kilka sugestii, jak nie zwariować w tym czasie. Jak go nie zmarnować na kłótnie, spory i nerwy, ale wykorzystać pozytywnie.

To co wydaje mi się być najistotniejsze, u początku przymusowego urlopu, to ROZMOWA.

Możecie pomyśleć, że zwariowałam, ale wynika to z zarówno naszej, jak i dziecięcej potrzeby poukładania świata. Kiedy w oczach dziecka ściera się kilka rzeczywistości (a wszyscy doskonale wiemy, że w obecnej sytuacji, tak właśnie jest), z niewyjaśnienia i niedomówienia budzi się niepokój. Dlatego tak ważne jest, aby usiąść w domu z dzieckiem i obgadać całą sytuację.

Po pierwsze, wyjaśnić co tak naprawdę się dzieje i z czego wynikają nagłe i radykalne zmiany. Analiza wątpliwości, niepokojów, smutków, które się pojawiły w dziecku i zabierają przestrzeń na dziecięcą radość, jest bardzo potrzebna. Zabiera strach i niepewność, a daje świadomość możliwości spędzenia WSPÓLNEGO czasu radośnie i kreatywnie.
Po drugie,  niezbędny jest plan. Być w domu z dzieckiem, jako alternatywa do przewidywalnego pobytu w przedszkolu, czy szkole, wymaga od nas dokonania pewnego planu. Nie musi być nienaruszalny. Nawet chodzi o to, aby taki nie był, ale by pokazywał dziecku, że wszyscy potrzebujemy mieć czas na różne rzeczy. Istotne jest zaznaczenie, że w ciągu dnia są newralgiczne momenty, kiedy musimy się wykazywać wzajemną wyrozumiałością. Bo obiadu nie przywiezie katering i sam się nie zrobi. A młodsze rodzeństwo nie da nam zagrać w planszówki, jeśli zostanie zaburzona pora jego przedpołudniowej drzemki. Takie zasady wspólnego bycia w domu w czasie „niby wakacji” (tak to nazwały moje córy) TO PODSTAWA, dla spokoju obu stron.
Kiedy siadamy z dzieckiem do takiego planowania, ważne jest aby miało ono ogromną przestrzeń na swoje propozycje: jak ONO chciałoby, aby wyglądał ten czas? Prawdopodobnie zostaniemy zasypani propozycjami o wspólnym buszowaniu w różnych miejscach typu kawiarnie, Mc’donaldy, kina, place zabaw i inne skupiska ludzkie. Wówczas warto zastanowić się wspólnie, które propozycje możemy zaakceptować, a które nie. Moje córy od razu zaplanowały wycieczkę rowerową i spacer nad staw. Twierdzą, że ten czas jest nam dany do nadrobienia spacerowych zaległości. Być może u Was jest podobnie. Codzienność nie pozwala często na pewne formy spędzania czasu i właśnie ten przymusowy urlop może być właściwym momentem do nadrobienia zaległości.

Poniżej moje propozycje domowych zasad, planu dnia, codziennych „rzeczy do zrobienia” dla dziecka (jeśli chciałabyś otrzymać plik w formacie pdf, by móc go wydrukować, po prostu napisz na mamanigdysama@gmail.com, a dostaniesz cały komplet bezpłatnie).

Kolejnym istotnym elementem wspólnego bycia w domu z dzieckiem jest MINIMUM MEDIÓW, MAXIMUM BYCIA.

Absolutnie nie chodzi tutaj o wyłączenie wszystkich odbiorników i zakaz używania nowoczesnych narzędzi do wspólnego bycia razem. Bardziej chodzi o korzystanie z tych dobrodziejstw w pojedynkę. Nie mogę wymagać od dziecka, że będzie mi patrzeć w oczy, jeśli ja nie patrzę w oczy podczas rozmowy, tylko w telefon. Nie mogę wymagać, że dziecko zrezygnuje z nieustannego korzystania z telefonu, jeśli do mojej ręki jest niemal przyklejony. Taki czas bycia w domu z dzieckiem to doskonały moment do wspólnej WALKI z przywiązaniem do nośników różnej maści.

Wykorzystajmy komputer do wspólnego seansu filmowego, filmu wspólnie wybranego.

Wykorzystajmy tablet czy telefon, do ćwiczenia umiejętności niezbędnych w szkole i przedszkolu: matematycznych, przyrodniczych, językowych, czy polonistycznych, używając platform internetowych z grami edukacyjnymi dla dzieciaków w rożnym wieku. Każdy ma określony czas, a nad zadaniami możemy główkować także wspólnie.

Wykorzystajmy ten czas na spotkania 1:1 z każdym dzieckiem. Spacer, czytanie książki w ulubionym miejscu, może gra w ulubioną planszówkę, albo po prostu rozmowa, może zdziałać cuda w relacjach. Mnie osobiście brakuje czasu na takie spotkania, w najlepszej sytuacji jest moja najmłodsza, która ma codzienne 1:1, trwające kilka godzin. Natomiast widzę, jak to jest potrzebne, a okazją do takiego spotkania jest nawet wspólne przygotowywanie kolacji.

Wykorzystajmy ten czas na czytanie. U nas w domu są takie dni (choć żałuje, że nie udaje nam się tego wprowadzić na stałe), kiedy wszyscy poświęcają godzinę na czytanie. Najczęściej moje dwie młodsze córy spędzają ten czas razem oglądając książeczki, bądź opowiadając je „czytając” ilustracje. A ja i starszaki chwytamy jakąś książkę do ręki i każdy w swoim ulubionym miejscu oddaje się lekturze. Z moim godzinnym czytaniem bywa różnie z powodu młodszych pociech, ale starszaki weszły w to znakomicie i czasami SAME zamiast filmu wybierają książkę.

Bycie w domu z dzieckiem staje się łatwiejsze także wtedy, gdy zaplanujemy WSPÓLNE ROBIENIE RZECZY, na które zazwyczaj BRAKUJE CZASU.

W moim domu z powodu codziennych obowiązków wynikających z pracy, szkoły, często brakuje czasu, aby zrobić coś całą rodziną. I tutaj właśnie przychodzą z pomocą przymusowe urlopy. Moje córy mają rożne zainteresowania i czasami sprawia im to trudność w dogadaniu się co dziś będziemy robić. Jedna potrzebuje działać manualnie, druga fizycznie, a trzecia kulinarnie. Dlatego czas wolny od zajęć szkolnych to doskonały moment, aby razem zrobić coś w ramach każdej z tych dziedzin.

Jeśli chodzi o kreatywność w tym zakresie, to akurat nie muszę się obawiać, bo dziewuchy, wręcz czasami przekraczają wszystkie możliwe schematy w wymyślaniu swoich propozycji na aktywności. Jednak wiem, że nie wszyscy tak mają. Dlatego z pomocą przychodzą kreatywni rodzice, którzy o swoich propozycjach piszą w sieci.

I tak, jeśli potrzebujesz inspiracji manualnych zerknij do tych prac plastycznych, a na pewno się nie zawiedziesz i znajdziesz coś ciekawego.

Jeżeli potrzebujesz inspiracji po prostu do spędzenia wspólnie czasu zerknij do zabaw domowych.

A może poszukujesz zajęć, które wzmocnią Twoje dziecko edukacyjnie. Możesz wypróbować aktywności zaproponowane w ramach na przykład edukacji matematycznej – proste w zorganizowaniu, a doskonałe w nauczaniu.

Natomiast jeżeli potrzebujesz sprawdzonego przepisu, którego wykonanie będzie fantastyczną okazją do rozwijania relacji, zapraszam tutaj, a na pewno efekt będzie smaczny.

Zostać w domu z dzieckiem nie oznacza oferować mu: brak nudy i bogactwa wrażeń. Być w domu z dzieckiem, to przede wszystkim być razem, być dla niego, mieć czas na wspólne bycie. Możecie się razem bawić, wygłupiać, spacerować, sprzątać, gotować, malować itp, ale możecie też po prostu razem się nudzić, a czas spędzony wspólnie i tak zaowocuje.
Myślę, że uśmiech gości na ustach każdego dziecka, którego rodzic jest obecny. Jest dla niego dostępny „face to face„, a nie „face to telephone”.

Takiego czasu WAM I SOBIE życzę podczas tego przymusowego urlopu.

 

Zainspirowałam Cię jakimś zdaniem? Pozostaw ślad, udostępnij, może inni też się zainspirują.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *