KWARANTANNA – tydzień pierwszy… ZA NAMI. Co dalej? Zajrzyj.

Właśnie skończył się pierwszy tydzień KWARANTANNY
Co przyniósł? Na pewno wstręt do samego słowa KWARANTANNA. Wszędzie wszyscy trąbią o tym, a Ci najbardziej przerażeni straszą, że jeszcze miesiące będziemy siedzieć w domach i zobaczymy się w czerwcu… Marudzenie to rzeczywiście nasz przymiot i rozkręcanie karuzeli strachu, niepokoju, który doskonale przekazujemy dzieciom.

W związku z tą całą obecną rzeczywistością, cieszę się, że dzieciaki siedzą w domu. Przede wszystkim dlatego, że nie oddychają powiewami informacji o KORONAWIRUSIE. Mogą spędzać czas „inaczej”, bezpiecznie rozmawiając i dzieląc się swoimi niepokojami z najbliższymi.

Ten wszechobecny STRACH jest już nie do zniesienia. NIE czytam nawet wiadomości na portalach informacyjnych (tv nie mamy na szczęście, więc nie muszę się na to natykać). Czerwoność KORONAWIRUSA i KWARANTANNY „zmaltretował mi mózg” doszczętnie (tak a propos, nie wiem czy wiecie, ale wczoraj obchodziliśmy Europejski Dzień Mózgu). Niestety czy chcę, czy nie ten niepokój, jakoś wchodzi podświadomie i powoduje moją zwiększoną nerwowość, drażliwość, a to oczywiście przynosi „piękne” żniwo dla moich dzieci.

Kłótnie, spory, trudne emocje, na szczęście, jakoś sobie z tym wszystkim WSPÓLNIE radzimy. W większości rozmawiamy (dziewczyny potrzebują dużo rozmów, co zdradza, że cała sytuacja mocno je dotyka) i nadrabiamy zaległości w tych aktywnościach, na które ostatnio było mało czasu. Rower, rolki, hulajnoga, gra w piłkę, zabawa w ogrodzie. Duża dawka przytulania, łaskotania, czytania, spacerowania i czas mija z prędkością światła. Były dni, kiedy nawet nie włączałam komputera w celu oglądania bajek przez dziewuchy. Dodatkowo edukacja domowa, która wymaga wiele zaangażowania. Muzyczne wygłupy, wspólne gotowanie, plastyczne rozwijanie przedszkolaka, zajmuje nam mnóstwo czasu. Jest intensywnie, ale myślę, że takie wspólne bycie, przyniesie wiele dobrego w przyszłości.

Chciałabym Cię zachęcić do puszczenia swoich ograniczeń, które ja też miałam (pomimo, że uczę w 1-3 i tam nie mam z tym problemu). Bo tak dziwnie jest się wygłupiać z dzieciakami… bo tak dziwnie jest robić z siebie klauna… bo tak dziwnie jest przebierać się i bawić w królestwo, czy inną „odjechaną” zabawę. KWARANTANNA to czas, który warto wykorzystać właśnie na takie WSPÓLNE działania. To nie tylko zbliża, ale scala, cementuje rodzinne relacje. Dzieci widzą, że rodzice są blisko, są obok, także w ich wariactwach. I na pewno daje poczucie bezpieczeństwa.

Mam świadomość, że ogrom obowiązków, który spadł na nas wszystkich kiedy została ogłoszona KWARANTANNA, nie do końca pozwala na siedzenie i wymyślanie rozmaitych zajęć dla dzieci. Nie da się robić wszystkiego będąc rodzicem. Dlatego chce Wam zaproponować kilka zabaw/zajęć, które u nas się świetnie sprawdzają.

PO PIERWSZE dużo MUZYKI.
Śpiewamy i tańczymy do piosenek łatwo dostępnych na youtube. Najlepiej sprawdzają się konkurencje: kto zrobi najzabawniejszą minę, kto wytrzyma intensywnie tańcząc przez wiele piosenek, taniec na gazetach, czy taniec z balonami. Tańczymy też wspólnie ucząc się układów na przykład do chocolate, czy też baby shark. Mamy przy tym ubaw po pachy.

 

PO DRUGIE dużo (prostej) PLASTYKI.
My po prostu rysujemy, malujemy farbami, robimy drzewka z rolek po papierze toaletowym. Czy też słuchamy jakiejś edukacyjnej piosenki, na przykład takiej o układzie słonecznym, a potem wspólnie robimy makietę układu słonecznego (rysujemy planety i kolorujemy według wzoru, albo możemy wydrukować i wyciąć planety).

PO TRZECIE dużo ŁASKOTEK.
Przytulanie, głaskanie, łaskotanie, wspólne wylegiwanie się na podłodze, czy kanapie, to świetna alternatywa dla spędzenia tego czasu razem, jeśli nie pałasz miłością do muzyki, czy plastyki. Zajrzyj do tych zabaw paluszkowych, które stanowią doskonałą okazję do wspólnej zabawy i bliskości, a jednocześnie dają ogrom radości. I nie są przeznaczone tylko dla maluchów – wbrew pozorom te nasze starszaki na przykład 9/10 latki też lubią takie zabawy, tylko może już trochę wstydzą się o tym mówić.

 

PO CZWARTE trochę NUDY.
Może wydać się to dziwne, ale dobra nuda nie jest zła i bywa mega kreatywna. Pozostawienie dzieciom przestrzeni na… myślenie, słuchanie odgłosów przyrody, rozmowy z rodzeństwem, czy wykonanie telefonu do przyjaciółki… Oczywiście Ty nie musisz tego czasu animować, nawet nie powinnaś, bo nuda pozwala na rozwój. Jak się okazuje nie dotyczy to tylko dzieci, ale także dorosłych, o czym możecie przeczytać w tym ciekawym artykule: „Jej wysokość nuda: Dlaczego nuda jest potrzebna?”.

 

PO PIĄTE dobry PLAN.
Może dopiero teraz, po tych kilku dniach WSPÓLNEGO BYCIA 24/h widzisz, że potrzebujecie planu, by było trochę łatwiej. Dzieci lubią, kiedy ich dzień jest poukładany. Nie chodzi o to, aby zabijać się o pilnowanie każdej godziny. Nawet wskazane są odstępstwa, jednak pewien schemat także daje dziecku poczucie bezpieczeństwa. Jeśli czujesz, że w tym kolejnym tygodniu warto zacząć jeszcze raz organizować wasz czas. A może właśnie zmieniasz się z mężem i teraz ty będziesz na dziecięcym posterunku, to zajrzyj tutaj. Myślę, że znajdziesz wiele wartościowych wskazówek od czego zacząć, albo co może Ci pomóc. Napisz na mamanigdysama@gmail.com, a pakiet pomocy szybko trafi do Ciebie.

Okazuje się, że nagła zmiana rzeczywistości, jej organizacji nie jest łatwa do przyjęcia. Możemy jednak sobie pomagać inspirując się ciekawymi rozwiązaniami. Mam nadzieję, że znalazłaś coś dla siebie.

Powodzenia w dalszym zmaganiu z KWARANTANNĄ.

 

today is the perfect day to be happy

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *