Dzieci w czasach KWARANTANNY.

Przeczytałam ostatnio post pewnej mamy o nocnym moczeniu jej syna i o jej reakcjach na zaistniałą sytuację. Stwierdziłam, że nie mogę pozostawić tego bez komentarza. A raczej nie tyle komentarza, ile bez wskazówek, bo może się to wydawać komuś niemożliwe, ale jest naprawdę wielu rodziców, którzy nie mają konstruktywnych (patrz swoich), pomysłów na reagowanie, ale tylko te wyuczone, wdrukowane przez rodziców. Często są związane z poniżaniem, karceniem, wyzywaniem, a

kwarantanna

nie sprzyja zmniejszaniu ilości takich zachowań, żeby nie powiedzieć, że zwiększa.

Jest kilka elementów, które są newralgiczne w tej całej sytuacji.

Po pierwsze DZIECI

Obecny czas jest jednym wielkim stresorem nie tylko dla dorosłych, ale chyba nawet bardziej dla dzieci. Chodzi głównie o dzieci przedszkolne i szkolne, które nagle z dnia na dzień doświadczyły przeorganizowania ich życia. WSZYSTKO się zmieniło. Pozornie bezpiecznie i miło, bo w domu. Jednak dla wielu dzieci rutyna, codzienność, aktywność to jest bezpieczeństwo. Bycie w domu, za zamkniętymi drzwiami, dla wielu dzieci jest bardzo trudne. Wiąże się ze stresem, z odłączeniem, z osamotnieniem, z niezrozumieniem, z odrzuceniem, z czym po prostu nie dają sobie rady. Stres jak wiemy może wywoływać wiele reakcji fizjologicznych takich jak na przykład moczenie nocne (o którym mowa była w rzeczonym poście), wymioty, zasłabnięcia, zaparcia, brak apetytu. Podobne reakcje organizmu mogą pojawić się w momencie powrotu do „nie”normalnego przedszkola, czy szkoły. W innych grupach, z innymi nauczycielami, z innymi dziećmi, w rękawiczkach…

Oczywiście, większość dzieci bardzo szybko adaptuje się do nowych sytuacji, jednak są takie, które potrzebują ogromnego wsparcia. Ostatnią rzeczą, jakiej powinny doświadczać jest karanie za „niedomaganie” (patrz moczenie, płacz, brak apetytu itp.).

Po drugie RODZICE

Dla rodziców kwarantanna nie jest także czasem ŁATWYM. Pogodzenie pracy zdalnej, zdalnej nauki, i niezdalnych domowych obowiązków, bywa bardzo wymagające. A co za tym idzie niestety stresujące. I podobnie jak u dzieci, pozornie czas, który wydaje się być bezpieczny i przyjemny, bo spędzony w domowym zaciszu, staje się pobudzającym, rozdrażniającym i stresującym.

Dalej idąc tym torem myślenia łatwo wywnioskować, że rodzice ulegają swoim wewnętrznym stresorom i niedomagają. Jedni w wielu sferach inni w jednej, ale generalnie nie jest łatwo. Szukają w związku z tym sposobów odreagowania i być może za wszelką cenę próbują się odstresować. Oglądają seriale, grają w gry, śpią, czytają książki itd. I wszystko jest ok, jeśli zauważają w tej SWOJEJ RZECZYWISTOŚCI dzieci. Natomiast jeśli nie, jeszcze dokładają stres swoim pociechom, co znowu może prowadzić do intensyfikowania się stresowych reakcji fizjologicznych.

Po trzecie RELACJE

„Bycie”, czyli obecność, a tym samym relacje, to jeden z dwóch najistotniejszych elementów w KORONAczasie. Oczywiście nie jesteśmy w stanie ich zmienić diametralnie w ciągu kilku tygodni. Bo kształtowane przez lata życia naszych dzieci są zakorzenione. Jednak możemy próbować je zmieniać, poprawiając ich jakość. Aplikując więcej bliskości, zrozumienia, przytulania, zaangażowania, rozmowy. Efekty nas zadziwią.

Mnie kwarantanna pokazała, że nie znam moich dzieci w pewnych przestrzeniach, że trudno jest mi w odpowiedni sposób prowadzić relacji z nimi, bo brak mi cierpliwości, wyrozumiałości. Wiem natomiast, że moje starania, aby coś zmienić wzmocniły nas i nasze relacje. Staliśmy się silniejsi i czuję, że moje córy obdarowały mnie większym zaufaniem ( na przykład zaczęły przyznawać się, do jakiś małych rzeczy, mówiąc, że muszą to powiedzieć, bo nie czują się w porządku).

Po czwarte REAKCJE

I ostatnia rzecz, czyli nasze REAKCJE. To jest kluczowe, bo możesz mieć świetne relacje z dziećmi, ale możesz je skutecznie zestresować i przestraszyć swoją reakcją. Weźmy na tapetę to nocne moczenie. Wyobraź sobie, że Twoje 7 – letnie dziecko codziennie, od tygodnia moczy się w nocy. Nie masz już pościeli na zmianę, materac do wyrzucenia, a Ty jesteś totalnie sfrustrowany/a. Masz prawo być wściekły/a, zły/a, ale nie masz prawa oskarżać, karcić i odrzucać swojego dziecka w takiej sytuacji. Ono właśnie teraz potrzebuje Cię najbardziej, bo na pewno nie robi tego specjalnie, 7-latki nie potrafią być takie wyrafinowane, zwłaszcza podczas snu.

Co powinieneś zatem zrobić? Wesprzeć Twoje dziecko! Podjąć rozmowę o tym co mu się śni, czy się budzi w nocy? Czy w ostatnim czasie wydarzyło się coś, co go przestraszyło? Zapytaj czego się boi? Albo czy odczuwa jakiś ból? (przyczyną takiej sytuacji mogą być także problemy nefrologiczne – możesz poczytać więcej tutaj).

Odrzuć KARANIE – Wybierz PRZYTULANIE!

Ogranicz KRZYCZ – Rozwiń ROZMOWY!

Nie ODRZUCAJ – PRZYGARNIAJ!

Nasza reakcja determinuje dalszy przebieg zaistniałej sytuacji, to czy uda się ją rozwiązać, czy to będzie KONIEC RELACJI.

Pamiętaj,

„Spokojne dzieciństwo pozwoli dzieciom patrzeć z ufnością na życie i na dzień jutrzejszy”

                                          /Jan Paweł II/

Często nie będzie Ci wychodzić (tak jak mnie), ale najważniejsze jest PRÓBOWAĆ i PRZEPRASZAĆ za te nieudane próby.

POWODZENIA!!!

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *