„Smaki lata” – naleśniki z truskawkami, choć nie tylko…

Truskawki, jagody, czereśnie, wiśnie, gruszki, maliny… to smaki lata, które przypominają mi czas wyjazdów na wieś do babci i skakania po drzewach. Kiedy dzieci nie miały dostępu do „dzisiejszej” technologii i wolały opracowywać schemat budowania szałasu, aniżeli przejścia kolejnego levelu w grze. To była beztroska, którą próbuję choć trochę zarazić moje osobiste dzieci, choć mam wrażenie, że nie jest to łatwe. W związku z tym czasem wykorzystuję kulinarne inspiracje, żeby im pokazać, jak to było miło, kiedy mama była mała. Przepis na jedną z tych inspiracji, a dokładnie na słodkie

naleśniki

chcę Wam dzisiaj zaprezentować.

 

SKŁADNIKI:

  • 1 l mleka (ja używam mleka świeżego, krowiego, jednak swego czasu nie mogłam i wykorzystywałam mleko bez laktozy lub kokosowe, a naleśniki nie traciły swojego smaku)
  • 2 jajka
  • 4 łyżki oleju z pestek winogron / oliwy z oliwek
  • 3 szklanki mąki ( ja zawsze dodaję stopniowo, w zależności od tego na czym mi zależy, czy na cienkich naleśnikach – wtedy dodaję mniej i ciasto jest rzadsze, czy na sycących – wtedy dodaję więcej, aby ciasto było gęstsze)
  • szczypta soli
  • 120 g cukru trzcinowego / stewii / ksylitolu
  • 3 łyżki wody (najczęściej tyle, ile szklanek wody)
  • 300 g jagód świeżych lub mrożonych
  • 300 g świeżych truskawek (tak naprawdę im więcej tym pyszniej)
  • 500 ml śmietanki 36%

 

WYKONANIE:

Zanim zacznę zastanawiam się, ile mam czasu 🙂

Jeśli niewiele zazwyczaj wszystkie składniki dzielę na: płynne, suche, i zaczynam miksowanie. Najpierw mleko, jajka, olej, woda, 4 łyżki cukru (pozostała część cukru zostanie wykorzystana później). Potem dodaję stopniowo mąkę, a na koniec szczyptę soli.

Jeśli mam odrobinę więcej czasu żółtka wrzucam do mleka, a osobno ubijam białka na puszystą pianę i dodaję je do ciasta na końcu, po zmiksowaniu wszystkich innych składników. Dzięki temu ciasto jej bardziej puszyste. Jednak nie jest to niezbędne, aby naleśniki smakowały pysznie.

Po przygotowaniu ciasto odstawiam je na 30 minut do lodówki. Taki zabieg czyni jej bardziej współpracującym w smażeniu.

Do garnka wsypuję jagody i zasypuję pozostałym cukrem. Gotuję na małym ogniu (dodając odrobinę wody, jeśli korzystam ze świeżych jagód), do momentu uzyskania „dżemowej” konsystencji. Odstawiam do wystygnięcia.

W kolejnym naczyniu ubijam śmietankę do uzyskania oczekiwanej konsystencji. Ja nie dodaję do niej cukru, choć niektórzy zalecają odrobinę cukru pudru. Oczywiście wstawiam ją do lodówki.

W tak zwanym międzyczasie wyjmuję moje ciasto naleśnikowe, rozgrzewam patelnię i zaczynam smażenie. Do porcjowania wykorzystuję małą chochelkę o pojemności około 150 ml, a moja patelnia ma średnicę 25 cm. Na patelnię nalewam jedną kroplę oleju, którą rozprowadzam po całej powierzchni. Rozgrzewam ją i wylewam jedną chochlę centralnie na środek patelni. Następnie delikatnie poruszając nią, rozprowadzam ciasto po jej powierzchni. Każdy kolejny naleśnik smażę niemal na suchej patelni, w zasadzie nie polewam już olejem. Dzięki temu, że olej jest w cieście, naleśniki zdecydowanie łatwiej się smażą.

Kiedy wszystkie „elementy” są gotowe, zabieram się za ich łączenie. Na naleśniku rozsmarowuję przygotowany „dżemik jagodowy” i składam w trójkąt. Bitą śmietanę rozprowadzam na wierzchu naleśnika i układam pokrojone truskawki (można oczywiście wykorzystać dowolne letnie owoce). Wygląda obłędnie, a smakuje jeszcze lepiej.

Naprawdę polecam 🙂

SMACZNEGO!!!

Jeśli zainspirował Cię ten przepis, zostaw ślad i dziel się nim dalej.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *