Żłobek – tak, czy nie?

Kiedyś zastanawiałam się, czy posłanie dziecka do placówki przed ukończeniem 3 lat to odpowiedzialna decyzja? Myślałam, jak mogłabym zrobić coś takiego, że jacyś obcy ludzie będą przebierać, przytulać, karmić MOJE dziecko? Twierdziłam, że trzeba być straszną matką, by podjąć decyzję o powierzeniu opieki nad małym dzieckiem obcym osobom!

Na szczęście myślenie podlega ZMIANOM i ewaluacja mojego podejścia do tego, czy

żłobek

to właściwe miejsce dla moich dzieci, także się dokonała.

Każda separacja matka-dziecko niesie ze sobą dyskomfort emocjonalny. Kobieta czuje się tak, jakby porzucała swą latorośl oddając ją w ręce innych. Jednak nie jest ważne, czy będzie to babcia, dziadek, ciocia, czy opiekunka, taki dyskomfort i tak się pojawi. Oczywiście, jako że babcię, ciocię, czy dziadka znamy lepiej, będzie on mniejszy. Niemniej jednak, jeśli poznamy opiekunkę w żłobku, nawiążemy z nią relację, nasz dyskomfort też się zmniejszy.

Jesteś matka, zawsze będziesz myśleć o tym co dzieje się z Twoim maluchem, a tylko czas gra na Twoja korzyść. I nie dotyczy to tylko żłobka, ale także każdej innej osoby, która przejmuje opiekę nad Twoim dzieckiem.

Ja mam za sobą zarówno historię żłobka, jak i historię dziadka. Każda z nich zupełnie inna. Muszę natomiast szczerze przyznać, że to po drugiej historii „leczyłam” skutki. Pierwsza przyniosła wiele pozytywnych zmian, które tylko owocowały w kolejnych latach edukacji moich córek.

Ale po kolei…

Zawsze nie po drodze mi było z edukacją domową. I choć przyszedł moment, w którym wydawało mi się, że mogę być z moimi dziećmi non stop do utraty tchu, ta bańka mydlana (na szczęście) pękła w miarę szybko.

Znam GENIALNE matki, które swoje życie oddały byciu w domu i robią to świetnie. Dbając nie tylko o dom, ale przede wszystkim dostrzegając w tej rzeczywistości SIEBIE. Ja zatraciłam siebie, nie widziałam swoich potrzeb, nie zauważyłam strat w swoim małżeństwie. Dopiero, kiedy coś mocno walnęło, dotarło do mnie: „Idź do pracy, jakiejkolwiek, ale idź.”

Wiedziałam, że muszę to zrobić, dla wszystkich. A przede wszystkim dbając o SIEBIE, nie egoistycznie, dla zdrowotności.

Wtedy właśnie zrodziła się myśl o żłobku.

I było w tej decyzji wiele trudnych momentów.
Adaptacja – mega trudna.

Choroby – mega dużo.

Płacze – mega często

Jednak to uczucie, kiedy wychodzisz i robisz rzeczy inne niż przewijanie i karmienie, okazało się być tak wyjątkowe, że musiałam dalej iść ta drogą.

Ostatecznie po miesiącu dziewczynki były już w świetnej relacji z „ciociami”. Choroby się uspokoiły po dwóch miesiącach. A o płaczach zapomnieliśmy najszybciej.

Dodatkowo dziewczynki bardzo rozwinęły się społecznie i emocjonalnie. Później pójście do przedszkola było błahostką i doskonałą przygodą.

Ja też nie należę do mam (pomimo mojego pedagogicznego wykształcenia), które siedzą i tylko wykorzystują pokłady swojej kreatywności do organizowania dzieciom czasu. W związku z powyższym, żłobek okazał się być także miejscem, które bardziej niż dom wspierało rozwój manualny moich dzieci.

Biorąc na tapetę drugą historię, jest mi zdecydowanie trudniej. Atutem był brak konieczności brania zwolnienia w sytuacji choroby. Dziadek był w chore dni też. Jednak inne aspekty pozostawiania dziecka z dziadkami (o których tu nie będę szeroko pisać), zdecydowanie ukierunkowały mnie na żłobkową ścieżkę i moja najmłodsza córa wylądowała w żłobie.

Jestem z tego powodu MEGA szczęśliwa. Niezależność i brak wyrzutów sumienia nadużywaniem dobroci, to dla mnie dwa najważniejsze elementy żłobkowej układanki.

Zatem, jeśli czytasz ten wpis, bo zastanawiasz się jaką podjąć decyzję, bądź dla żłobka na TAK.
Sprawdź placówkę, porozmawiaj z dyrektorem, zajrzyj do środka od środka, nie przez okno.

Jeżeli wzbudzi twoje zaufanie, nie zastanawiaj się.

Dla SAMODZIELNOŚCI, ROZWOJU, RELACJI z RÓWIEŚNIKAMI warto!
To naprawdę więcej niż nasza matczyna, uwewnętrzniona bojaźń przed obcymi zajmującymi się dzieckiem. Warto pokonać w sobie przekonanie, że tylko ja mogę dobrze zająć się moim dzieckiem. Więcej dla niego zrobisz, jeśli uśmiechnięta i stęskniona wrócisz z pracy i przeznaczysz mu konkretny czas.

Wybór należy do Ciebie, ale ja jestem przekonana, że ŻŁOBEK to nic strasznego.

 

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *