Jak można wykorzystać „TABLICZKĘ CZEKOLADY”?

Czekolada, to ten słodycz, zapachu którego oprzeć się nie potrafię. Kojarzy mi się tylko z czymś pozytywnym (wypieram puste kalorie ze swej psychiki w tym temacie). Po prostu z „niebem w gębie”, bo ze mnie totalny łasuch. I właśnie dlatego kiedy usłyszałam tytuł „Tabliczka czekolady”, wiedziałam, że muszę ją mieć.

Tylko jak?

Nie musiałam długo czekać, bo przyszła sama i zapytała „czy nie chciałabym spróbować, jak smakuje?”. Ja czekoladzie nie umiem odpowiedzieć „dziękuję”, więc spróbowałam, podzieliłam się z domownikami i nie pożałowałem.
Co więcej, okazało się, że ta tabliczka czekolady nadaje smak

tabliczce mnożenia

a to tylko zapewniło mnie o trafności wyboru, o czym niżej słów kilka.

Mowa oczywiście o książce, autorstwa Beaty Lipskiej, wydanej przez Fundację Inside Out o „pysznie” brzmiącym tytule „Tabliczka czekolady”. Najbardziej kuszącym elementem był dla mnie oczywiście właśnie tytuł (ze względów opisanych powyżej), natomiast pozycja ta okazuje się być świetnym narzędziem wspomagającym proces uczenia się.

DLACZEGO?

Po PIERWSZE ze względu na JĘZYK. Treść to 36 rymowanych tekstów, które humorystycznie opisują perypetie dziesięciu bohaterów. Przygody, jakie ich spotykają ściśle wiążą się z działaniami wchodzącymi w skład tabliczki mnożenia. I tak na przykład Pędzel (będący 1) spotkał się z Wieszakiem (odpowiadającym cyfrze 2), który „marzył by zostać wolnym ślimakiem(odpowiada on w książce cyfrze 6). Siedzieć na liściu, w cieple na łące, patrzeć na biegające zające.” Ta rymowanka ma za zadanie pokazać wynik działania 2*6, czyli 12, zilustrowane poprzez Pędzel i Wieszak. Długo można opowiadać o tych działaniach, ale jedno jest pewne, rymy i powiązania postaci z liczbami, zaciekawiają dziecko i zachęcają do drążenia i zastanowienia, a w konsekwencji zapamiętania konkretnego działania.

Po DRUGIE ze względu na ILUSTRACJE. Przedstawiają one w barwny, wyszukany, niebanalny sposób „spotkania” liczb „zawoalowanych” w ciekawe postacie. Z jednej strony nie jest trudno dostrzec, o jaką liczbę chodzi. Z drugiej natomiast czasem należy się dłużej zastanowić, dlaczego akurat ten bohater występuje w tym momencie. Zaprasza to dziecko do refleksji i tym samym, pomaga lepiej zapamiętać kolejne działanie.

Po TRZECIE ze względu na UNIWERSALNOŚĆ. Książka jest bowiem odpowiednia nie tylko do nauki tabliczki mnożenia w domu, ale doskonale nadaje się, jako pomoc dydaktyczna w szkole. Często zdarza się, że dzieci maja trudność w kojarzeniu działań, przez co uczą się zupełnie na pamięć. Ta pozycja daje możliwość rozwoju myślenia skojarzeniowego, a co za tym idzie zapamiętywania w myśleniu, nie odklepywaniu.

Po CZWARTE ze względu na KOLOROWANKĘ. O co chodzi? „Tabliczka czekolady” dostępna jest w PAKIECIE (dostaniesz go tutaj). To zestaw KSIĄŻKA + KOLOROWANKA, która doskonale sprawdzi się, jako miejsce do ćwiczeń dla nowo poznanych działań. Jednocześnie może stanowić świetny przerywnik w ćwiczeniach tabliczki mnożenia ze względu na dostępne tam, czarno-białe, chętne do bycia pokolorowanymi, ilustracje.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie znalazła czegoś, co mi nie pasuje. A chodzi głównie o SŁOWNICTWO, na które jestem bardzo wyczulona w literaturze dziecięcej. W związku z tym, kilka wyrazów zastąpiłabym innymi. Głównie z powodu ich negatywnego nacechowania, na przykład zamiast „gruby” – „duży”, zamiast „halloween” – „święto dyni”. Jednak są to drobiazgi, które zupełnie nie zniechęcają do korzystania z książki.

Dlatego nie zastanawiaj się i nawet jeśli masz jeszcze małe dziecko, kup mu „Tabliczkę Czekolady”, by mogło poznać jej smak i zacząć się nim rozkoszować zawczasu.

Zachęcam i POLECAM (nie tylko ja, bohaterka zdjęć także) 🙂

P.S. A tu wrzucam link do strony Fundacji Inside Out, gdzie znajdziecie wiele ciekawych inicjatyw, jakimi się zajmują.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *